Aktualizacja zdarzeń
Dzień doberek! (pisane w 2021)
Dawno tu nic nie pisałam, bo tak jakoś wyszło, że realne życie okazało się bardziej wciągające, ale teraz leżę chora (niewinne przeziębienie od klimatyzacji), więc czynię aktualizację, co z tym życiem moim się działo.
Minął mi już drugi rok Architektury na Politechnice Gdańskiej, zaczęło być nawet fajnie. Studia, które rozpoczęłam w październiku poprzedniego roku - Historię Sztuki - rzuciłam po jakichś dwóch, trzech tygodniach. Nie, żebym się świetnie nie bawiła, bo było super, jednak zwyczajnie brakło mi czasu na robienie czegokolwiek poza nauką. A wiadomo, spacerki, rozrywki i inne tego typu rzeczy są w życiu ważne. Cały czas mam nadzieję, że kiedyś do tego wrócę, nie mam pojęcia kiedy, ale kiedyś na pewno.
Dotarło również do mnie, że jedną z pożądanych przeze mnie scenariuszy na życie jest zostanie na uczelni i robienie tam doktoratu. Brzmi jak szaleństwo i szaleństwem jest - co roku przyjmują tam jedynie 5 osób (taki stan rzeczy dzięki ustawie 2.0 - antygratulacja dla twórców tejże ustawy). Wiadomo, że teraz mi śmiesznie o tym myśleć, kiedy do skończenia studiów drugiego stopnia zostały mi jeszcze 4 lata, ale tak samo śmiesznie w sumie jest myśleć o pracy w biurze, przynajmniej moim skromnym zdaniem.
Drugi rok studiów minął całkowicie zdalnie, na co ja wcale nie narzekam. Oszczędziłam dzięki temu: 2-3 godziny dziennie na dojazdy, kilkaset złotych na wydruki, nerwy na złośliwość rzeczy martwych na uczelni oraz ciągłą frustrację z braku głębszych relacji między studentami. No same plusy. Także raczej pozytywnie mi się zapisał w pamięci.
Jedynym moim problemem był perfekcjonizm - wszystko chciałam zrobić jak najlepiej umiałam. To mnie zapędziło w przepracowywanie się, ślęczenie od świtu do nocy nad pracą, zapomnienie o świecie zewnętrznym. Przyznaje to przed sobą teraz, choć wcześniej było mi o wiele trudniej dojrzeć ten problem. Efekty w związku z tym osiągnęłam bardzo wysokie, jeśli chodzi o naukę, ale teraz wiem, że powinnam więcej odpoczywać i mniej się przejmować. Taki jest plan na następny rok akademicki.
Mieszkałam w zasadzie w kilku miejscach - trochę w Gdańsku, trochę więcej w Warszawie, trochę w Grudziądzu, a trochę w Kurzejewie (we wsi, gdzie mieszka moja familia). Z jednej strony ciekawie - z drugiej mam jednak potrzebę osiąść gdzieś na bardziej stałe niż 3 tygodnie. Ciężka sprawa, będąc studentem podczas pandemii koronawirusa.
Zdążyliśmy być już w wakacje z Fryderykiem i jego rodziną na Mazurach, planujemy jeszcze kilka spontanicznych i niskobudżetowych wypadów rowerowych z elementami zwiedzania. Odpoczywanie trwa i niech ten stan do października nie będzie zakłócany. Rok temu wcale nie odpoczęłam - sesję podstawową przełożyli nam częściowo na wrzesień i w wakacje miałam praktyki, z których trzeba było napisać dość obszerne sprawozdanie. Nie były super te wakacje. Także odpoczywam za te dwa lata pracy.
Pozdrawiam wszystkich czytających i ślę uściski!

Komentarze
Prześlij komentarz