Dzień doberek!

Mamy rok 2024 - troszeńkę zleciało od mojej ostatniej aktywności na tej już niepopularnej formie, jaką jest blog. Mimo tego pragnę, nie wiem jeszcze, w jakim stopniu zaangażowania i trwałości, coś tu sobie pisać. Taka forma ma jakiś swój urok, nieporównywalny do pisania krótkich form instagramowych czy facebookowych, gdzie nagłówkiem należy walczyć o atencję odbiorcy i uważać należy, by czasem za bardzo się nie rozpisać. 

Rynek Starego Miasta w Warszawie, pocztówka sprzed 1905, technika światłodruku

W ramach przedstawienia się ponownego, bo zdaje się, że fundamentalnie te dane się zmieniły - zdążyłam wyjść za mąż, skończyć Architekturę na Politechnice Gdańskiej, rzucić Architekturę (chociaż niezupełnie), przeprowadzić się do Warszawy, być pod koniec kursu na przewodnika miejskiego po Warszawie i być gdzieś w połowie drogi studiów na kierunku Historia Sztuki. Prowadzę też cukiernię domową, ale to bardziej dla tak zwanego 'sportu'.

Także - witam ponownie jako półzawodowy włóczykij, architekt, historyk sztuki, a przede wszystkim - koneser życia. 

Planowane tutaj treści - ciężko na ten moment powiedzieć. Pewnie podróże, jedzenie, sztuka. No i pewnie wrażliwość ucieleśniona w słowach, czyli jakieś moje przemyślenia romantyczne. 

Na ten moment kończę, lecąc dziś na konferencję "Przestrzenie pamięci" - tematyka cmentarna. Truposze? Przemijanie? Vanitas? W to mi graj! Nawet personalizowaną kartę miejską mam w motywie danse macabre.

Ślę uściski

Klementyna Tur


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty